Aniołowie są bardzo zapracowani - mają więcej roboty, nawet ci na rencie. Gdyby nie to, to by nas diabli wzięli!

Ks. Jan Twardowski

piątek, 18 czerwca 2010

Rzucałam

...psu kamień (na tych codziennych spacerach po dziewiętnastej).
Rzucałam mu kamień i zawsze byłam pewna, że przyniesie go z powrotem,
Z merdającym ogonem, językiem na wierzchu i kapiącą śliną.

Rzucałam też słowami – obślinione były jak ten kamień, ale nadal moje.
Dziecinnie proste było to rzucanie.

Teraz już nie rzucam- piszę.
Tak trudno było zwlec się z miękkiego choć nie wygrzanego łóżka na ten spacer.




Dokładałam materace, było coraz miększe,
Coraz dalej do ziemi,
A nóżki powiewały jak u małej dziewczynki na huśtawce.

Teraz łóżko coraz wyższe,
Miejsca pod sufitem brak,
Nie dokładam materacy,
Zastanawiam się jak zejść.

Czy po drewnianej drabinie,
Stopień po stopniu – bezpiecznie?
Czy zbudzona jak strażak,
Po zimnej rurze – prosto w ogień?

wtorek, 1 czerwca 2010

Dzień Dziecka

Haniu,


dzisiaj Twój dzień.
Choć tyle miałaś w sobie z dorosłości...

Zastanawiam się co zapamiętałaś z tego naszego świata? Ulubioną zabawę? Błogie chwile w uściskach Mamy i Taty?

Twoje oczy tak często pytały Dorosłych o sens, pytały z ufnością.
Z pokorą brałaś od życia tak wiele tego co boli.
Wierzę, że do Nieba zabrałaś tylko słodkie wspomnienie dzieciństwa, które przejawiało się w krótkich chwilach, oddzielanych długimi godzinami niezrozumienia.
Dziecięcego niezrozumienia bólu.

Bo ból nie powinien dotykać dziecka.
Jakże to po ludzku okrutne.
(...)"Chociaż istota ludzka składa się z materii, ciała, umysłu, duszy i ducha,
nauka szczodrze zajmuje się materią i ciałem,
skąpo umysłem, a duszą i duchem wcale."

Cytat z Śmiertelni, nieśmiertelni  Kena Wilbera