…dla Niej to wielkie niebo jest dzisiaj jak kartka papieru…
Swą drobną dłonią chwyta za piórko,
Zamacza je w lepkich chmurkach,
I przykleja gwiazdy.
Na tej niebiańskiej wyklejance jest wszystko o miłości do Mamy,
Nic o tym co doczesne.
Bo choć po ludzku tak trudno odczytywać
wschody i zachody słońca,
To w języku wieczności malują się na niebie piękne obrazy.
Obrazy Małych malarzy.
TEMATYCZNIE
Archiwum bloga
środa, 26 maja 2010
wtorek, 25 maja 2010
Obraz cz.1 (dla Wioli)
Kiedy patrzysz na wschody i zachody słońca,
Co widzisz?
Powtarzalne, magiczne zjawisko?
Gaszenie, zapalanie?
Scenerię dla gorącego pocałunku kochanków?
Co czujesz?
Senność, przebudzenie?
Zmęczenie, odprężenie?
Czy coś słyszysz?
Wydaje się, że to zjawisko bez dźwięku.
Język migowy Aniołów?
2 znaki mówiące tak wiele,
o światach równoległych,
które rozdziela cienka linia, przenikającego je horyzontu?
Dla Ciebie jest jedno tłumaczenie tego zjawiska.
To Jej spojrzenie...
Kiedy zasypiała, kiedy się budziła.
Z maleńkiej buzi odczytać można tak wiele,
Z wielkiego nieba tak niewiele.
Co widzisz?
Powtarzalne, magiczne zjawisko?
Gaszenie, zapalanie?
Scenerię dla gorącego pocałunku kochanków?
Co czujesz?
Senność, przebudzenie?
Zmęczenie, odprężenie?
Czy coś słyszysz?
Wydaje się, że to zjawisko bez dźwięku.
Język migowy Aniołów?
2 znaki mówiące tak wiele,
o światach równoległych,
które rozdziela cienka linia, przenikającego je horyzontu?
Dla Ciebie jest jedno tłumaczenie tego zjawiska.
To Jej spojrzenie...
Kiedy zasypiała, kiedy się budziła.
Z maleńkiej buzi odczytać można tak wiele,
Z wielkiego nieba tak niewiele.
Etykiety:
WIERSZE SPOD ANIELSKIEGO PIÓRA
piątek, 21 maja 2010
W sklepie z butami sprzedają freemaker'y?
Założyłam wysokie czerwone szpilki.
Powinno być OK.
Wyglądam w nich seksownie i chyba tak się czuję.Chyba.
Pytanie tylko - ile km na nich przejdę jednorazowo.
Stopa nienaturalnie wygięta błaga o litość.
W krzyżu coś łupie.
Czy nie wygodniej byłoby w trampkach, gdyby nawet związać je sznurówkami ze sobą?
Jedna noga z drugą przecież się dogada.
W szpilkach obie wyginają się na różne strony.
Zgubienie buta w szynie tramwajowej jest bardzo prawdopodobne.
I co z tego, że jestem w zasięgu wzroku męża, kiedy je nałożę.
W trampkach, mnie nie dostrzega?
Ciężko mu skierować głowę niżej - tak już ma.
W dniu ślubu miałam na sobie niskie białe baletki, ale to było w dniu ślubu.
Po 3 latach małżeństwa pozostają mi tylko szpilki....i to na jakiś czas.
Bo kiedy wpadnę w dziurę zrobię jak w reklamie Mentosa
i powiem " mentos, the freshmaker", albo "freemaker".
Etykiety:
DROGA DO NIEBA CZYLI PROZA ŻYCIA
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

